Staruszek >> wtorek, 6 listopada 2007 23:28:55
Wczoraj wieczorem z mieszkania obok ktoś ukradł staruszka. Dziadek nie mógł chodzić i raz w tygodniu odwiedzała do przedstawicielka pewnej fundacji zajmującej sie właśnie takimi przypadkami. Wczoraj zastała otwarte drzwi i brak staruszka. Nie widomo co się z nim stało, moja hipoteza jest taka, iż porwał go poltergeist. Ten niesamowity duch oddał nam juz wszystkie płyty do Diablo II, moje spodnie i obie pojki, teraz potrzebował czegoś w zamian. Wybór padł na dziadka. A może ten starszy pan wyszedł bo już nie miał ochoty być ciężarem dla społeczeństwa. Zwyczajnie wstał i wyszedł, ozdrowiał. Zdał sobie sprawę z tego, że nikt go nie chce i postanowił dopasować się do społeczeństwa. Bo jak wiadomo jednak większość społeczeństwa potrafi chodzić. Dlaczego chciał być taki jak inni i chodzić jak oni? Każdy człowiek chce pasować do reszty? Można wypowiedzieć życzenia "Chcę pacować do reszty", tylko, że Prawda może to żle zrozumieć i zamini nas w cegłę w murze, albo klocek np: Lego. Powszechnie wiadomo, że cegły pasują do siebie, podobnie jak klocki lego(oryginalne, nie te podrabiane). Ostatnio przechadzałem się noca po Kazimierzu, tam jest niesamowicie, przychodzi na myśl pewne Wspomnienie, którego tu nie opiszę. Trafiłem na ulicę o identycznej nazwie jak ta z mojego Wspomnienia, a może to tylko było senne marzenie, zjawa? Po obu stronach były stare kamienice, nad głową wisiała latarnia, koniec tej brukowanej drogi znikał gdzieć w ciemności. Poszedł przed siebie, poczułem chłód w prawej ręce, znów wydawało mi się, że trzymam ją za rękę lecz nie było jej tam, nigdzie jej nie było. Chłód odszedł. Wspomnienie pozostało, nagle płot, gwiazda, mur, 2 drogi. Znów chłód, pustka obok mnie i Wspomnienie. Krótkie zdania, jak w powieści z trudem rodzonej przez rozmarzone beztalencie. Brak interpunkcji jak w wypracowaniu szkolnym i brak polskich znakow jak w rozmowie na gadu-gadu. Być może ona gdzieś tu jest, może gdzieś w sklepie, albo na chodniku, czeka by znów wypełnić moją rękę chłodem. Znów czuć jej bliskość, jej dotyk.Hmm, ale co z tą ulicą? skończyła się, nie byłga długa, ah! ta z Wspomnienia też nie była długa. Kurde:) tylw uliczek, zgubiłem się, po piętnastu minutach chodzenia trafiłem na duży trawnik z napisem "Cmentarz". Godzina i już byłem z domu (nie na cmentarzu, choć mój dom znajduje się na ulicy Mogilskiej). Właściwie to dom jest w innym miejscu. Tam gdzie Prawda, której szukam i tam gdzie moje Wspomnienie. Zrób coś dla mnie, zabierz mnie tam jeszcze raz, do domu, do Wspomnienia, chciałbym znów czuć to co rok temu w listopadzie. Ten chłód, który daje radość, ale potrafi i zabić. Twój chłód. To są banalne słowa, ale czy widziałeś kiedyś, aby ktoś w podobny sposób opisywał swoje spotkanie z butelką wina?? Jestem pewny, że jednej rzeczy nikt nie zrozumie, ulicy, tej szarej, smutnej, brukowanej ulicy w listopadową noc. Zeszłoroczną listopadową noc.
Dodaj komentarz



4 komentarzy

:: wtorek, 6 listopada 2007 23:53:12
Adres ukryty

Bo tak naprawdę (nie zaczyna się zdania od "bo") mało kto jest w stanie zrozumieć, co czuje samotny człowiek z butelką wina. Bo mało kto widzi w tym głębszy sens. A szkoda. Bo on istnieje... A myśli jakie przewijają się prze głowę nie są płytkie zawsze, tylko czasem - zależnie od człowieka. Jeśli człowiek jest płytki, to jego myśli też. Ale nie tylko te przy tanim winie, wszystkie. A jeśli nie jest, to butelka staje się rytuałem... Którego odprawienia zaczyna z czasem człowiekowi brakować.

Amen

.madi.

.madi..mylog.pl :: środa, 7 listopada 2007 10:13:15
83.11.149.209

Krzysio;> ślicznie, ciekawie piszesz :)))) pozdrawiam ... odezwij się kiedyś na gadu ;* buźka

flak

flak.mylog.pl :: środa, 7 listopada 2007 20:46:55
217.98.81.2

hej malinko moja. powiem ci,że zaskakują mnie twoje notki coraz bardziej. nigdy nie piszesz wprost, co wzbudza ciekawość.tym razem zaczęło się od dziadka skończyło na ulicy...eh.rozbrajasz mnie:)ja od pewnego czasu chodzę sama po ulicach,niby idę z kimś znajomym,ale to nie jest ta osoba przy ktorej chcilabym się budzić co dzień rano...chwilami czuć chłód zimy...

Blady w sosie własnym

Blady w sosie własnym.mylog.pl :: czwartek, 8 listopada 2007 22:49:15
213.238.119.232

Bo staruszków kradną, żeby odklejali zaschnięte gumy do żucia z dworcowych trotuarów. A poltergeisty bawią się puszkami po piwie.

"All in all you were just bricks in the wall" Lego wall.

PS. Butelki wina są różne. A plastik często lubi imitować szkło.

krzysini





lunar phases

picture from deviantArt